Cytat czy plagiat? Jak pisać, by nie łamać praw autorskich

W ostatnim czasie do Korekto.pl spływa coraz więcej zapytań o takie „przeredagowanie” prac licencjackich czy magisterskich, aby przeszły przez system Antyplagiat. Przypominamy, że kradzież – nawet zamaskowana – zawsze pozostanie kradzieżą; zamiast więc bezmyślnie kopiować cudze myśli, zastanówmy się, jak wykorzystać je mądrze, etycznie i zgodnie z prawem.

fot.: Pixabay.com

Kilka dni temu otrzymaliśmy wiadomość o treści:

Pal licho, jeśli byłby to wyjątek od reguły. Problem w tym, że zapytań o obejście systemów antyplagiatowych otrzymujemy już po kilka miesięcznie. Najwidoczniej zaburzenia poczucia elementarnej etyki i prawa przybierają skalę epidemii, co niezmiernie nas martwi, ponieważ plagiatowanie jest niczym innym, jak kradzieżą cudzej własności intelektualnej.

Szczytem beztroski wykazał się doktorant Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, który jakiś czas temu zapytał wręcz, ile kosztować będzie napisanie pracy doktorskiej z zakresu… etyki chrześcijańskiej. No ale zlecanie napisania pracy naukowej to jeszcze inny problem; wróćmy jednak do plagiatowania.

Cała rzecz rozbija się o cytowanie, czyli wykorzystanie cudzej twórczości do własnych celów. O tym, jak cytować legalnie, traktuje ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 4 lutego 1994 r.:

Art. 29. 
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

Powyższy artykuł pojawia się w tej części ustawy, która mówi o dozwolonym użytku utworów chronionych prawem autorskim. A dozwolony użytek nie jest niczym innym, jak wyjątkiem, jaki ustawodawca poczynił z myślą o „konsumentach” utworów – dzięki temu otrzymali oni prawo nieodpłatnego i niewymagającego zgody autora posługiwania się jego dziełami. W tym oczywiście mieści się pojęcie cytowania.

Skoro wiemy już, że cytować wolno, odpowiedzmy teraz na jeszcze ważniejszą kwestię: jak korzystać z cudzej twórczości, by nie popełnić plagiatu?

Na wstępie warto sobie uświadomić, że plagiat w istocie można określić jako niedozwolone cytowanie. Niedozwolone, to znaczy takie, które narusza prawa autora i wykracza poza określony w ustawie zakres dozwolonego użytku.

Kryteria, jakie musisz spełnić, aby uniknąć zarzutu plagiatu:

Uzasadnienie celem. Przytoczenie tekstu musi być uzasadnione. Uzasadnieniem takim może być np. wykorzystanie utworu lub jego części w celach dydaktycznych, naukowych (studenci – to do Was) czy prawa gatunku twórczości. To ostatnie określenie, które pojawia się zresztą w ustawie, wydaje się najbardziej enigmatyczne. Tymczasem prawem gatunku twórczości będzie przykładowo zacytowanie w naszej ofercie sprzedażowej opinii, która pojawiła się – powiedzmy – w prasie na temat sprzedawanego przez nas towaru (np. Jak podaje gazeta taka-to-a-taka, produkt X jest całkowicie bezpieczny dla rybek akwariowych, a doniesienia o rzekomej toksyczności są dementowane przez autorytety Y i Z – tu można wręcz „zacytować cytat”, jaki pojawił się pierwotnie w gazecie).

Wyraźne oznaczenie cytowanego fragmentu. Cytować trzeba tak, aby odbiorca dzieła nie miał wątpliwości, w którym miejscu kończy się Twoja autorska twórczość, a zaczyna cudza myśl. Najbardziej oczywistymi sposobami oznaczenia cudzych słów jest – jak sama nazwa wskazuje – ujęcie takiego fragmentu w cudzysłowie, powszechnym sposobem jest też stosowanie kroju pochyłego. Cytaty mogą być wyróżnione również na inne wizualne sposoby; może to być np. ujęcie przytaczanego tekstu w ramkę, wyróżnienie innym kolorem czy krojem czcionki itd.

Cytat ma pełnić funkcję pomocniczą. Niedopuszczalne będzie przytaczanie cudzego utworu lub jego części jako głównego „wabika” – elementu, który przesądza o wartości naszego dzieła. Cytat z założenia ma być tylko uzupełnieniem, rozszerzeniem, wzbogaceniem utworu, który – aby uchodził za oryginalny – sam sobą musi reprezentować odpowiednią wartość (czyli – wedle art. 1 ustawy o prawie autorskim – posiadać charakter twórczy i indywidualny).

Przy tym warto dodać, że mitem są obiegowe twierdzenia, według których cytowany fragment nie może stanowić więcej niż 5, 25 czy 50% dzieła własnego – proporcja tekstu cytowanego wobec oryginalnego nie jest określona „na sztywno” – zdarzają się teksty, które mimo niewielkiego nasycenia cytatami zakrawają na plagiat, ponieważ pozostała większa część utworu powstaje jako fikcyjna nadbudowa, bezwartościowa otoczka. Bywa i odwrotnie: dzieło naszpikowane po brzegi cytatami może stanowić wielce oryginalny utwór (np. wartościowa kompilacja, przytaczająca poglądy różnych autorów na dany temat, opatrzona szczególnie wartościowym komentarzem odautorskim twórcy takiego zlepku).

Fragment cytowany musi być oznaczony. Chodzi o wskazanie autora utworu oraz źródła. Co ważne, informacji takiej nie wystarczy zamieścić pod tekstem czy w bibliografii; musi ona być bezpośrednio związana z cytowanym fragmentem i wskazywać nań:

Art. 34.
Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości.

A jeżeli nie istnieje możliwość ustalenia źródła i autorstwa, także i taką informację należy zamieścić.

Na zakończenie rozprawmy się z jeszcze jednym, niezwykle często powtarzanym mitem: nie jest mianowicie prawdą, że wystarczy spełnić ów ostatni warunek i podać nazwisko autora, aby móc go cytować. Owszem, wskazanie autora stanowi swoisty savoir vivre, ale aby nasz cytat nie stał się plagiatem, spełnione muszą zostać wszystkie wymienione warunki.

PS I jeszcze jedno pytanie, od Iwony – uczestniczki Edukacyjnego Spotkania Allegro w Olsztynie (26-27.06.2010):

Czy jeśli ktoś zmieni w utworze kilka zdań lub przepisze tak, że nie jest to zdanie w zdanie, będzie mógł się wymigać od oskarżenia o plagiat?

Będzie mógł. O ile przetworzy je w taki sposób, że go rodzony autor nie pozna. Oczywiście kwestia jest bardzo śliska – jeśli bowiem wielce oryginalną myśl przedstawisz za pomocą innych słów, autorstwo (czytaj: podobieństwo do materiału źródłowego) może okazać się bardzo łatwe do zauważenia. Mniej oryginalne frazy można wszak odpowiednio sparafrazować, osiągając w ten sposób interpretację cudzej wypowiedzi czy wręcz zupełnie nową jakość.

W związku z tym jednak, że na co dzień wręcz nieświadomie posługujemy się cudzymi słowami, na zarzut plagiatu zawsze można liczyć. Bo jak pisał Kaczmarski:

Córką pamięci jesteś – wiem ja,
A tyle wierszy się pamięta,
Że krzykną zaraz mądre gremia
Która skąd fraza jest ściągnięta.

Jacek Kaczmarski: „Do Muzy suplikacja przy ostrzeniu pióra”. Cytuję za: www.kaczmarski.art.pl
(dostęp: 28.06.2010 oraz 28.05.2019).

Dobrze opisane źródło i autor. Czy to takie trudne?

Maciej Dutko

Powyższy artykuł jest adaptacją mojego własnego tekstu „Jak cytować, by nie plagiatować” (AkademiaInternetu.pl, 28.06.2010; dostęp: 28.05.2019), który powstał jako poradnik dla e-sprzedawców zgłaszających problemy z kopiowaniem ich ofert przez konkurencję. W związku z narastającym problemem plagiatowania podczas tworzenia prac naukowych (głównie licencjackich i magisterskich) postanowiłem sięgnąć po ów zakurzony już artykuł, aby stał się drogowskazem również dla kandydatów do tytułu licencjata, magistra czy doktora. Mam nadzieję, że powyższe uświadomi Wam, jak nietrudną sprawą jest mądre cytowanie oraz że uchroni Was przed przykrymi konsekwencjami naruszania cudzej własności intelektualnej.

Skomentuj wpis